Witam was serdecznie i bez zbędnego gadania przejdę do rzeczy. Mam 18 lat i od 5 września idę do 2 LO. Mieszkam z matką, ojczymem i malutką siostrą. Od jakiegoś roku moje życie rodzinne wygląda fatalnie. Zero zaufania, zero relaksu w domu. Dzisiaj wybuchłem. Nie wytrzymałem i wygarnąłem co myślę o ich postępowaniu wobec mnie.
Nie mogę założyć konta bankowego bo za drogie (choć istnieją konta niemal darmowe) i mama mi mówi, że jak pójdę do pracy to sobie założę. I tu kolejny problem - jak mam iść do pracy bez książeczki sanepidowskiej, na którą rodzice mi nie pozwalają? Miałem pracę dorywczą, ale jest ona ściśle związana z komputerem. I tutaj kolejny problem - za kazdym razem jak komputer wlaczam mam się pytać! Nie byłoby w tym nic absurdalnego, gdyby mój ojczym ciągle niemalże mi odmawiał, a jak na godzinę włączyłem to mi absolutnie nie wystarczało do pracy w redakcji. Gdy tylko choc o sekunde przekroczylem godzine to mialem bana na kompa na dwa dni... Nie moge sie sprzeciwic ani uniesc bo zaraz mi wyjezdzają z tekstem ze "nie szanuje ich i tego co mam". Szkoda tylko ze pomagam jak tylko moge przy pracach domowych, siostrze, zakupach itd. Mimo to nie mam prawa do swojego zdania nawet w kwesti CHODZENIA DO KOSCIOLA! Przed rozpoczeciem szkoly jestem klebkiem nerwow, nie wiem co mam robic, wyprowadzka nie wchodzi w gre bo nie mam pieniedzy, a alimenty zabiera matka. Chca mnie kontrolowac na kazdym kroku, zero wolnosci - nic. Przez internet, na discordzie, przez telefon nie moge porozmawiac z nikim bo zaraz "z kim ty rozmawiasz?" Zero prywatnosci. Prosze was serdecznie o pomoc. Przepraszam za chaos ale ja juz peklem calkowicie... Dodam jeszcze ze ide do nowej klasy i jak ja nawiaze znajomosci bedac tak poddenerwowany?
PS. Do psychologa nie moge isc, bo moj psycholog jest na dlugim zwolnieniu.
Nie mogę założyć konta bankowego bo za drogie (choć istnieją konta niemal darmowe) i mama mi mówi, że jak pójdę do pracy to sobie założę. I tu kolejny problem - jak mam iść do pracy bez książeczki sanepidowskiej, na którą rodzice mi nie pozwalają? Miałem pracę dorywczą, ale jest ona ściśle związana z komputerem. I tutaj kolejny problem - za kazdym razem jak komputer wlaczam mam się pytać! Nie byłoby w tym nic absurdalnego, gdyby mój ojczym ciągle niemalże mi odmawiał, a jak na godzinę włączyłem to mi absolutnie nie wystarczało do pracy w redakcji. Gdy tylko choc o sekunde przekroczylem godzine to mialem bana na kompa na dwa dni... Nie moge sie sprzeciwic ani uniesc bo zaraz mi wyjezdzają z tekstem ze "nie szanuje ich i tego co mam". Szkoda tylko ze pomagam jak tylko moge przy pracach domowych, siostrze, zakupach itd. Mimo to nie mam prawa do swojego zdania nawet w kwesti CHODZENIA DO KOSCIOLA! Przed rozpoczeciem szkoly jestem klebkiem nerwow, nie wiem co mam robic, wyprowadzka nie wchodzi w gre bo nie mam pieniedzy, a alimenty zabiera matka. Chca mnie kontrolowac na kazdym kroku, zero wolnosci - nic. Przez internet, na discordzie, przez telefon nie moge porozmawiac z nikim bo zaraz "z kim ty rozmawiasz?" Zero prywatnosci. Prosze was serdecznie o pomoc. Przepraszam za chaos ale ja juz peklem calkowicie... Dodam jeszcze ze ide do nowej klasy i jak ja nawiaze znajomosci bedac tak poddenerwowany?
PS. Do psychologa nie moge isc, bo moj psycholog jest na dlugim zwolnieniu.